Pon. - pt.: 10:00 - 18:00|biuro@vitaltabs.pl

Witamina C w onkologii – sposób na raka?

VitalTabs://Witamina C w onkologii – sposób na raka?
2018-05-08T10:42:48+00:00Kwiecień 12, 2018|Blog|

Witamina C – większości osób znana jako sprawdzony środek poprawiający odporność – ma znacznie szersze spektrum działania. Od kilku lat coraz głośniej mówi się o jej działaniu przeciwnowotworowym, chociaż zdania lekarzy są podzielone. Podawana dożylnie może spowolnić wzrost i rozprzestrzenianie się różnych komórek rakowych.

O antynowotworowych właściwościach witaminy C debatowano już kilka dekad temu. Linus Pauling – zdobywca nagrody Nobla w dziedzinie chemii postawił hipotezę, która zakładała, że duże ilości kwasu askorbinowego mogą zapobiegać wielu nowotworom a także skutecznie je leczyć. W jednym z eksperymentów podawał chorym 10mg witaminy C dziennie. Okazało się, że grupa pacjentów żyła średnio o 10 miesięcy dłużej od tej, której nie podano suplementacji. Niestety jeden z najwybitniejszych naukowców w dziejach odbił się od ściany niezrozumienia – spotkał się jedynie z szyderstwem środowisk medycznych. Do sprawy wielokrotnie wracano, ale rzeczywiście wzmożone dyskusje zaczęły się dopiero w 2014 roku. Naukowcy z Uniwersytetu w Kansas opublikowali wtedy „Science Translational Medicine” wyniki badań dotyczące zwalczania raka z użyciem witaminy C. Badania przeprowadzano wielotorowo: in vitro, na myszach a także na ludziach. Dlatego tematem nie zainteresowały się koncerny farmaceutyczne?

Czy ludzkości zależy na znalezieniu leku na raka?

Chociaż od dekad rzesze naukowców pracują nad znalezieniem skutecznego leku na choroby nowotworowe, wciąż nie doczekaliśmy się zadowalających rezultatów. Często zdarza się, że pierwsze eksperymenty – mocno popularyzowane w prasie – mają duży potencjał i dają nadzieję na zmianę stanu rzeczy w niedalekiej przyszłości. Potem niestety temat cichnie. W przypadku witaminy C debaty trwają nieprzerwanie od lat, pomimo tego najpotężniejsze korporacje farmaceutyczne nie zainteresowały się tematem. Dlaczego? Winne temu są…pieniądze. Po pierwsze – koncerny zarabiają fortunę na chemioterapii i innych sposobach…opóźniania rozwoju choroby. Po drugie kwas askorbinowy jest…niestety witaminą. Oznacza to, że nie można go opatentować (podobnie jak innych witamin czy „produktów” występujących w naturze). Patent może objąć jedynie technologiczne metody produkcji i ich „ulepszanie”. Dlatego stosowanie witaminy C w onkologii jako środka na raka (który w dodatku nie powoduje skutków ubocznych) jest dla nich nieopłacalne. Czynnik ludzki nie ma tutaj znaczenia, to tylko kolejne statystyki…Gdyby niezaprzeczalnie udało się udowodnić, że witamina C zwalcza różne rodzaje raka i powszechnie wprowadzić ją do leczenia nowotworów, mogłoby to oznaczać miliardowe straty dla firm, które „handlują” zdrowiem i życiem.

Witamina C w onkologii

Według wspomnianych powyżej badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych witamina C podawana w dużej ilości wspomaga chemioterapię przyśpieszając zamieranie komórek rakowych. Dożylne stosowanie utlenionej formy witaminy C (kwas dehydroaskorbinowy) przyśpiesza kurację, gdyż lecznicze związki docierają wtedy szybko do miejsc, w których są najpotrzebniejsze. Komórki znajdujące się w sąsiedztwie rakowych nie giną (i nie pogarsza się ich kondycja). Przy stosowaniu doustnym raczej nie osiągnie się tak pozytywnych wyników. Kwas askorbinowy blokuje reakcję przemiany azotanów wnitrozaminy – zachodzący w organizmie proces jest częstą przyczyną nowotworów żołądka. Dodatkowo stymuluje produkcję interferonu – białka wspomagającego komunikację między komórkami (np.: w celu zwiększenia odporności, zwalczenia patogenów) i spowalnia proces tworzenia przerzutów. Witamina C łączona z z trójtlenkiem arsenu może zwiększać skuteczność zwalczania raka jajnika, z gemcytabiną – raka trzustki a z gemcytabiną oraz galusanem epigallokatechiny (EGCG) – międzybłoniaka złośliwego.

Niestety brak wsparcia firm farmaceutycznych – przy opracowaniu optymalnej formuły leczenia witaminą C, wprowadzenia dodatkowych badań a potem przejścia całej biurokratycznej „machiny oblężniczej” sprawia, że taka metoda leczenia wciąż traktowana jest jedynie jako alternatywna.